OCR Interpretation


Dziennik dla wszystkich = Polish everybody's daily. volume (Buffalo, N.Y.) 1907-1957, May 25, 1927, Image 6

Image and text provided by Polish Genealogical Society of New York State

Persistent link: http://nyshistoricnewspapers.org/lccn/sn83045091/1927-05-25/ed-1/seq-6/


Thumbnail for 6
U0 =' Tak,, dlatego,-%0 sig zestarza- \., \- Tak jest --odrzekt stary - OL “piom na ogrodpika, =>. - Paplesz niedorzeeznofci, sta- ts twarta. Nieznojomy wezedt w nig ' wolnym krokiem i snalaz}t sig w __ Naereszcie ujrzal nieznajomy Ja- -.- .> Idego6 ozowieka, *:. Jestebcie pewnic nowym o- .- grodniklem? klzmiumeego mu fig oztowieka. ~ '* - Do uslug, jestem ogrodnikiem ' mmkowym, nazywam sig Armand. . —-prytal dale] oboy. | I- Cow-ym6mcie‘l -—apytal \. przerazony hrabin - Mikolaj) do nad burzg, jake Serwala sig w jo- \. go duszy, _ es od czasu jak mlody habia po- Inwrdoxl ~wiclo zmian zaszlo w-zam» _. - Modelka Cn ~30487;—6LICHNY 'FARTUOK I ”aflBudzo praktyezny,. Deseft no. ':~dgo atroakeyjnio ns lato z mate- . \(Cag delsry). lem, to mlejsco - cig- gngt z falem starzeo - sprowadzo 'no ogrodnika z Paty%8, bo ja dla. pana. hrabiego za malo sig znam. «- Co mowisz, staroze! Zdajo mi sig, #e hrabia do Montillon nie f tyJe’l ale siostrzenica starcgo hrabiego, mlody hrabia de Montfllon, jest 3119, od lillru. lat na zamku. '' Nienajomy spojrzal zo zdumics 'try. Jak moze hrabia Mikolaj znaj 'dowad sip no zamkn, kiedy jeszoze 'nie powrdoil? .*. Po tych slowach odwrécit sig do :starego plecami i poszed} dale}. - Wielka brama zamkowa, ozdo-. bmna lwami z marmuru byla o- 'przepysznym ogrodzio. Rozgladat Blg wokolo i dziwil, $o tu wazyst- ko bylo zmienione,. Wapaniale ko- blame kwiatowe zastgpily dawnie] szo skromne trawniki. Liczne fons tanny hily do gory, orzefwiajgo powlietrze, a w marmurowych ba- genach igryly wesole rybli ztote. (Wezystko dyszalo nowem Zyciom, zaujetogo prey hzakuoh - zapytal hrabia, !*, vane Clayl dawno tu jug*Jestebcie?, :~ Od dwéek lat, od ozasn gay Brabis Mikolaj de Montillon wré- of 's swoich po'dréiy po . dalekich hunch 0 f Montfllon powrdcit?, --' Tak jest, od dwéck lat jug ' ohm! on dzxedzmtwo po mom wu Gala. silt; woh zapanowul obey \-= Tak -mowil daloj ogrodmk . Co6 nowegol Slip-on model - z, 8049 payohodn w rozminrach \ imatym, érednim i wighszym. fro ~dni rozmiar wymaga 25% yarda }36 oalowej materyi. Wyglgdn bar ry} oBints, sateen wo wzory; ja- utd zlelonod chambrmz i'w angiel sie wzory..| ~. :/ Cena modelkn, 15 céntow. Zn-. : majin sig w. administraoy} Dzien igs, lub przer udrpsuf np: Dzionnik (kiln, Wazystkich, ; 028 Broadway, | Buffalo, N. VY. 2 Ppoy zamawionfa , modelka' podad© alpfy miarg potrzchna. Ju. Pani hrabinn nie mogla znie§é staryoh kwictnikow, dlatego spro« «wadzono mig z Pary2a, bym nowy ogréd szalogy}. - Jakto? Hrabina? Kté% to jest? - zapytat sdziwlony pray» byes. | - Miody pan hrabia sig prze- cle o%enit, Mio wiecio.0 tem? W taki mrazio musicio by6 zupehue oboym . w. tych stronach? - od- lpart ogrodnik) preygladajao sig badawezo oryginalnio ubranemu panu. Z wiclkim trudem udglo sig nie znaJomemu zapanowad nad miota- jgcemi ni muczuciami . .Wigoe podczas jego nicobecnof€ci kto iny zajqt nalekno jemu stano- wisko? Alo kim byt 6w oszust, ktory sig odwaiy} go podejé6 i objg6 spadek po jego wuju? Bigda nedznikowi, zeméci sig on na nim strasznie. | O, Ogroduik nie wiecdzial co. ma znaczyd dziwno zachowanie sig nite xnajomego; Skad przybywa i co chco tu na zamku. | - - Ozy mogecie mi powicdzied, preyjacielu, czy 6w hrabia Miko- laj do Montilon, jakeécie go na- zwali, znajduje sig obecnie w zam- ku? ? I - Nis, laskawy panie! Hrabia de Montillon wraz z s Pa- ryfa waechnl wezoraj na polowa nio i powréei dopiero jutzo rano. Nleznajomy ostupial z przera- genia. Musial wigo czekad do Jab-a, by wystqpi6 przeciw temu, ktory go okradt s bogatego spadku. - Jeszeze jedno - zwrooil sig rmowy do ogrodnika - ory nis wiecio przypadkiem, czy Marysta, siostrzenica starego.hrabiego, znaj , duje sig w zamku?, - Méwi pan o c6roe hrabiego Mikolaja de Montillon, pasierhicy obeona; hrabiny ?. Nis, Maryety pioma w zamku! Jej macocah od- dato ig na wychowapio do straz- nikow légnyoh, - (o... - co wy mévwidie? -- lc'rzylmal nilesnajomy tak glogno, zo ogrodnik cofugl sig przerazony,. - Jakto Maryeta micszka w cha cie gtroia lefnego?; <- Tak jest: Ale prosze was, panic, nio méwelo nig w zamku, 'Zefcie sig odemuiq do- wiedzioli 0 tem, - Moje Hiedno, nieszoreéliwe driecko w chacie - szeptat nie- engjomy, - ty musiala wy- . glerpied podczns mom nieobeono« éoi biednag, niewinna duszq! - (zy wiadomo wam, dlaczego Jo umieszozono u le6- _nych? - Tak jest, mowig, $6:pani lira bina ahciata zstamad updr i dumg dzieckr, ktére jej nie oboe uznad zm mathg, > - Strasznel Wige dlntego, 20 to biedno dgieoko nio moge koohad oszusthi, wyrguom sig jo s.samku. Bozo sprawiedlwy i Ty mogess na to patrzedé? Wiellki byt jug omas bym powréai}, jefli tylko jut-pie Tak myflat nieznnjomy l ski- © ngwery, glows ogrodnikowl, pray» bral pa nowo dumng postaws i jak prawdziwy pan tych posindlofioi, szodt w strong zamlku, , Nie przeczuwat to w be] game} chwill byt widzianym pmfi pa-. 'nig tego zamkca. | Stala w oknio swego wspania- lego pokoju, gdy naglo spostrze- gla obsego i drgngla przeragona, 'Crego tu chocolat ten opalony od slofica cztowlek, MookreSlona trwoga opunowalu jg na widok obcego, ktérego cory niomflo spo- gladaly. f Dziwne przeczucie zroizflo nip w niej, Przes chwilp nieporuazo« nao, ostupiale, jak gdyby przed nig n uy stat clot dawno Joszoze . sig nio zdolaln ottzgengé z strachu gdy siq uchyliln cigéka. portycra i sluzrpoy stunq) na pro- gu. nr tol - Jakié obey. pnn prntgnio mé- wid z panigq hbrabing - zameldo- wal loknj, ktaniajgo sig unitenic. Kim jest ten ntoznujomy‘l Jak sig nazywa? - pytala hra- bina ostrym tonem shiggcego. - Prechaszonia, wasin laska- wobci, ten: obey prosti aZoby mn: bylo wolno samemu wyjawid swos Jo nazwisko, < > , o= Nio preyjmuje, pnn'dw bez no twisku. Mogo moZa nio ma w do- mu. PSjdé i ogwiodos to temu pM . m -W tof samoj chwili- wszedt ohoy pan 'do pokojy. 1 ouge DZISIAJ nletylko Nowy York, ale | contrum filmo-we Hollywood nadaje ton w dzledzlnie mody Do- brie wige wiedzlet, go tam obecnle damy noszg. Od lowej do prawej Barbara Kent w kostjumle ensen- ble z rogo crepe odwoch odcieni, w kapelusz:u z matalowej koloru roso i ztotego. Dale] Gretchen Young z sukni z réiowejorgundie. 2 halkg z rofowe) satyny: Kathryn» McGuire w su- kni koloru orchard, z szewkayit hosani buffet; koloru purple i floletowego, w zabki do- okolz obrgby. June Marlow w sukni z importowa-ne} szwajearskie) koronki, koloru kremowego' na podktadco z blale] satyny. Do tego kapelusz z wiosia, przybrany perelknml - Wyjdi, mam do fpomidw'ienin z paniq hrabing - rozkaza su- rowy mtonem sluzgcomu, ntéry z przestrachem spoglqdal na hrabi- ng, poczem wysungl sig z pokoju.' Jak wiadea, tak stat niesnajomy przod hrabing ostupialy z przera- Zenina i drigca pod wplywem grog nego wzeroku przybysza. Na jej aswyklo zimnej marmuro-. we) twarzy malowaln sig trwoga, Jak gdyby widmo przed nig stato. Nieznajomy: by} rownick zdu- miony w najwyiszym stdpmu. Ba- dne stowo- nio wyszlo z jego ust. Uplynelu. straszna minuta miloze- nia dla tych dwojga, mierzgqeych sig ponurym spojrzeniem. _- Co widzg? To wy oémiclacie slp odgrywad role hrabiny do Mon tillon? Jestegcio Udarda, gospody ni nieboszezyka mego wuja. W | izhio czeladnej wasze micjsce, a nio tu -- zqulul pbpx silnym lo- sem. '- Kim Jestcécm bowstydny, Ko sig odwaSacie wtargngé do moich pokoi i napadad na mnie?, - ga- wolals lodowatym glosom oburzo- nga hrabina, - Jestem hrabig Mikolajem de Montillon i przychodzg objqé w postadanie dziedzictwo po moim waju. Szyderozy Smiech rozlegt sig z ust bladej kobisty. -.Co, wy jestécie hrabig Mi- kolsjem do' Montillon? Ha, ha, hal Preyohodzicle za pééno, Hrabia 'Mikota) de Montillon, wingciciel tego zamku dawno powrécit i Jest moim malionkiem. - Hrabia Mikolaj de Montillon powréell, a wyjestescio jogo #0 ng? Ha, cok za nicslychans o- szustwo, Prawdziwy hrabia Miko lej de Montillon stoi przed wa- 'mi - Irzyozat oburzony oboy tak glogno, #0 sig w pokoju rozlegalo, -- Jakto? Ofmiclacio sig poda- - wad zn mlodego hrabicgo do Mon- tillon i spadkobicreq nichoszozyka, starego hrabicgo? Jestefcie sea- lefgem. Oddalcio sip - lo gloéoni zhlizyla sig do dzawouka by przywolad sluigbg,\ -> - Btéj - sawotat oboy i sta- nqt przed. dawonkdom, - Jeszoze raz powtarzam wam, 26 Udardq, byin: 'gospodyninp mogo wuja, a obscnic... osmusfm 0 'c}, - 'A Jn ras Jesrore powtarzam; Prosz! Lub zawolam o pomos bez czolny émiallcu. Wy Jestefcio oszu stem i choccio odegrad rolp ucié- plonego spadkobleroy, - Nodznico - Irzyozal oboy - na ao sip Ani waryat, anl oszust stoi przo'd wami, leoz prawdeiw yhrabia Mikolaj, ktéry preos dwanséole lat bigkat sig po obozy$nio i teraz powrdml do awe go majgtiu > - raz> rozkaquQ wam oddali6 sig z mego zamku lub kage was obl6é moi mludziom - grozila demoniczna kobictr, patrzgo bez- ezelnio w ocz stojgcego przed nin i dréalo z przestrachu, -- Dogyd, oszustko, wy, nic- gdy6 gospodyni, m obccnio, towa« reyszko Amiatego lotra, Widziom towarzysqu n % I . ten dokument - tu wyjgt z pugi- lgresu zlotony papict - ten do- kumont dowledgio wam, to praw- driwy hrabin Mikolaj do Montillon powrdcil i A wnml. Dia- tego, gogcto mnijo mioli sa' umarle- go, staliécie sig za pomocy nichy- walego osgulmiistwn dziedzicnmi tego zamku. - Leez dréyjoio przed mojg zemstg, - 'Ten dokument jest sfalszo- wany - zawolata hrabina, przy« glgdajeo sig papicrowi, jaki hrabia traymal w roku, - O, jest on napisany wlasno- rgoznic przez mojego wuja. A... Udardo Devantier, nie wiedzielifcie to mi wuj kopigtestamentu do Ameryki. Jeszoze dzisg powrdesg do Paryia i bedg szukat sprawic- dliwoéci, Ten dokument dowiedzio to ja (jestem brabig Mikolnjem de Montillonem, a wy i wasz go- 'dny malZonek zwyktymi oszustami, --Po raz ostani preoz stqd - krzyozala kobicts drigoym glo- sem. - Czyhcie co wam sig podo- ba, ale ten sfailgzowany doloument na nio sig wam nie przyda. Méj mqz uznany od dawna przez rzqd za jeneralnego spadkobicrog, NiemeJomy 'spogladal na bylg gospodyniqg z podziwem nad bez« ozelnofcig; z jake mu w oczy za- rzuca oszustwo. - Udaro! Niazom innom nio Jo- jak driewky ordynarnego zodzieja, A teraz, gdzie jest mo- jo jedyno dziccko, moja Marycta?f Blada Smicrtelnio hrabina, za- clengla wargi do loew!. -- Milozycie, nikeremna? Wa- oze wystgpne summionia nis porwa- la wam dad odpowiedzi na mojo pytanio. Ale ja wiem, to nio winne dziocko wyrzuah z zamku. 'Hrabina driala, musmlu sig o- przed przez chwilg na porgezy Jrzosla, P - Na twarzy waszej czytum, spelmonem przestgpstme. Najlop- srym dowodem, te ton 'oszust, - wasz mg3, nie jest rabig Mikola- Jem, jost to, 20 pozwolil wypedzid dziccko z domu. CzyZ ojcieo rodzo ny poswolithy na 006 podobnego? - Ostatui ras powtarzam: - wyjdécto preos stqgd szalony - Irzyknga ngdzns oszustka, odzy- skawszy panowanio nad sobg. , - Odchodo - zawolat niezna- jJomy, -- Nie choo rozmawiad diu- #oj z dziowkg stuzebng. Sgdy w - Parytu rozstraygng. Jest jeszoze sprawiedliwogé na Awiecic. Przoz cliwilg jeszezo stal hrabin Mikolaj do Montillon przed falszy wa hrabing i mierzy} jg pogardli- wem spojrzeniem, potem odwrécit sig od nie} i z podnicsiong dumnic lowg wyszed} z salonu , Zaledwie umillily jego kroki, gdy Udarda krzyknqm - Na Boga! To Jost prawdzlwy hrabia Mikolaj do Monhllonl On zyjo! On Syjel I driqayml 73 zdenerwowania rokami schwyoila sig za glows. - Naszo oszustwo zostanie wy krytol Jesteémy zdemaskowani! Czy% niema ratunku? Nis, ten do- 'kument! On go przeciek ma w re- kul Nagle na jej marmnroweJ twa- egrzytngwszy biatemi zghami mruk nela do sichie: - Pooék ta obawa*?t Jest jesz- czo ratunck; dwéch hrabiow de Montillon #y6 nie jeden z nich musi umrzed i to dmé jesz- czel _ W piersi obsego szalals burza i postanowl: niezwlooznie rozpo- ozn6 kvold, by wywhaszory6 nie- prawnych spadkobieredw. Dzif6 jJeszore samierzat powrdold do Paryia i pociggngdé ich do od- powiedzialnofci. - SprawiedliwoSci musi siq sta sta6 sado§d. Prze- mo wuja, rym stal zamek, wzrok jego pad! na stary cmentarz okalajgcy ko- I t. '(Cigg dalszy rzy ukazal sig uémiech szyderozy,’ clot ma dowéd, walsnorgorne pl Ody schodzil ze wegérza, na kt6 _ krzyeza- MOZECIE DOKONCZYC TEN OBRAZEK? Dokol’lczcxo rysnek, prowadzge oléwlnem lub pigrem od jedynki do dwéjki i talk dale; az do kofica. Nastepnio wefeio kredki lub akwareli l stnrtucin am in naqlndmtu znkolorownc. C2] o 4 45 44 dy _+ 4 #0 Co | i So 4 > n * . £1; 6 B A '.55 + ' + al2 \Be 48..4$ 06/5— +88 2 % As 4 , +4 . hed Al ~‘,s\' \ lang 58 ** ep, O. s*. \'w) p em ae 5 Chok # 54 . \\O~’O;m. *y - * 20. SD g. p 6+ 53 *~ a,0: 1* *3 7s f e , ' 27 *Bo e57 e > ® > » . a wo w}! Biedni BogaCZe o ® nglorsklegd Ne M. Jokal 10ng dalszy), © 'Entre autres cieszq sig & to- go, it tak wypadlo, gdyk Leon» hard nio ma teraz -ozasu przysia- dad sig do gielonego stolika, pray ktorym nas zawerp szalenie ogry- wa. Zresrtq wierzaj . mi pan, $o zakoohad sig w moje} gonile na sa- b6j, jest najwigkezem mofliwem nleszczeéciem w milofci. Ale omy pan 'wieqs, cobym ja uczynit na pariskiem misjsou? Nie rgadujosz pan?, Zaczalbym sig galecad jogo tonie. Ta biedaozka jest teraz tak osamotniong; a potem pan... Dopiero surowe spojrzenio Szy larda preywrocilo rozum hrabjemu 'ktéry sobie wreszcie przypomnial, &e baronowg z Srylardem bardzo traglozng zdarzenie... Baron Hatgzegi bywal tedy co dziennym gofciem uhrabiny. Przo- widywal z gory. taki wynik swego wepolzawodpictwa z Ssylardem. Kto uchodzi za bogatego czlowie ka, ten stoi pleeyma od slofica w pojedynku, ktory siq toozy o serce niswlefcio, A przeciek pewnego dnia, ko- 'dy sig Hatszegi zaleeal np dobro hrabinie, wszed} naglo do jej po koju Wamhidy bez fadnej zapo- wiedzi - hrabinga zerwals | sig zaraz z kanapy i przeprosiwszy awego gabinetu, gdzio z nim calo barons, wprowadzita Szylarda do pot godziny sam na sam spedzile, a Hatszegi z gniowu o malo £61- taozki nie dostal, Zabawiala go jedynie Frapcuzku, preybrana w domu hrabiny do' towarzystwa, ktora na pytania Hatszegiego od- powladala lakonioznie; ,,Quil\ i ,,Non 00> od Wreszcio powrécita hmbbm .it gabinetu, i to w régowym humo- rze. Odprowadzila Szylarda a% do drawi, ugcisngla mu rgke i spoj-. reals na niego przy rozstaniu bardzo wymownie, polosywszy na ustach pales wskazujgoy. Wigdo- mo, ge podobhna pantoming jest dowodem najwigkezej poufalofci. Widzial jg doskonale Hatszegi w wiszgcem naprzeciw zwierciadle. Zaledwo- potem hrabina usiadla wyszla natyohmiast s pokoju Franouzke jJakby za uméywieniem. RozdraSniony - Hatazegi teraz przeméowil do hrabiny ; - Zdejo sig, %o pani hrabing zawarla6 z tym mlodym czlowie- kiem bardzo écisty i poufaly sto- sunek, -- Q, tak - odrzekia hrabina | Koengyeleszy - bardzo poufaly. Wamhidy jest drisinym i raonym czlowieklem. . - Z pewnofciq, wazak sig o _ tem przekonunje. - Prawdsiwie, nie artuje, la mnie jest or nieocsnionym i bardzo przywigzanym. - To mu tylko zaszoryt prey- nogi.. - OJ, panowie, panowie, gdy- byécie tylko z mniejszq priema- wialH fronigq! §q ludzie, ktorgy chooiag ubodzy, przecdie& skorary mi sig okazujq do ofiar, anigeli owi dumni nabobowie, ktérzy nam schleblajg, gdy spreyjes nam szozg école, a kiedy nas epotke nieprzy- . Jerina praygoda, blorg kapelusz i uciekajq. I pan nalesysz do ich poostu. , - Nie rozumiem tego. - Ot, n. p. gdyby panu po- wiedzialr: Przyjaciolu! uwiktatam sig w prawdziwio glupig historys, dzié albo jutro czeka mig selwe- stracya na pokrycio naletytoéox ~40,0000 refiskich... Baron wybuchnat glognym émie chem i odrzeki; - Bij, niech . ja-ni hmbhm \nio fartuje: j ktétby pofyoryt pani 40.000 refiskich9, - No, nikt, A przsciek tyln Je-. stem winna. Ot, widziss pan, przed laty, holdcwalam we Medniu baxdro grze w karty. A stawld byly woale znacme. Pewnego wic crora preegralsam nietylko way- sthky gotéwkq, als nawet poxosta lam winng 1,000 refskich, Dhlgl zeé karciane youssq by6 niszczons w przooiqgn Aw6oh dni. Wypndn- to mi wigs konfecznie sig posta- ra6 o to 1.000 rofskich. Nio Amina lam o nie prosié mosn: a to bylo bardgo nicrozsqdnio!l Wreszole do statam Jo od pownego nikezemne- go lichwiarza na bajeeznio wyso~ ki procent. Kiedy mi przyszlo zwro cid Iknmpital wraz & preypadajqce- mi odsctkami, tem mnioj émialam ' udad sig w toj sprawio d omega, . Wydatam wigo lichwiarzowi nowy oblig, i to powtarzalo sig co ro- ku, a dlug wzrastat podobnio, jak s joj historyozrnej) wdowy pow- ' staly stopniowo najpierw kury, nicrogacizna, wiclblgd, a wreszcio ezworokonny powés. Tak tok médj ~plerwoiny ding, wynosrgey 1,000 | f - sig o poiyczke w spogéb przy= refiskich, wards! ostatecmic do _ wysokofci 40,000; g teraz domaga axe lichwiarz zwrotu nalegytofci i nie choo ju% kxedytowad, chociag bym pragngela przéduiad - ten ekonomiamy, atby warést~ do kilkuset milionéw, A toli sgto dnialy smok nie zna jug fadnej Htofol. Pewnego dnia gdym byla 2 w zlym humorze, swierzy}am rig\ przypadkiem Wambidemyu, a ten poszciwy chlopies mi - dopomédz. Nis wiem: oxy odiay}t | . jakq nieformalno66 w moim ob- gu, czy tog czemé innem choiat postraszyé mego wierzyciela, do- sy6 zo mnie zapewnil, i% zobowig- zang jestem jedynie do wyplace- nia plerwotnego diugu wras % przopisanemi prawem ' odsetkami. Bzylard obiecal mi tedy postaraé curanpam swoity i korzystny - & to bylo- \ by dia mnie prawdziwem dobro l # dsiejstwere, Oté%, teraz ju: pan . @ wicsz, dlaczego Wamhidy jest dla mnie tak milym gofciem, $0 dle niego nawet pana pozostawiam sam na sam z Francuzkg. Teraz pang Qrzekonalam, to on dla mnie jest w istocio niczbednym - i e mu mam bardzo wicle do zawdzig Gzenia. po f Hatszegi sip diugi czas - i praygryzal soble wargi. Hrabinag zasiadla do fortepianu & tak naiwng obomtnoéom, jak gdy i by jg jug wealo nie obghodzilo to wszystko, co przed chwilkna opowie dzials baronowi. - Ach, gdyby nie ten rabunek, ktéory mnie pozbawil 4.000 duke- tow! - powiedziel Hatszegi.. -~ wis pan baron c0f - odrze- kla hrabina, przebierajge palea mi po - klawiaturze forfepianu; mnie wydajo sig ta cala przygoda nieppodobng do prawdy. Wystrzeli6 .d dwa razy do ezlowieks z odleglo- fei kilku krokow i nio sranié go nawet, to brami jakby jaka bag 1 zmyélona, - Czy% pani stigma, e mnie sam gospodarz obthbowal! - Hrabina ruszyle od nicchcepja ramionami i grata dalej. > - da tego nie przypuszozam -- powiedml Hatszegl - giytk wis drziatem wlasne cory, jal stra- szmy clos:zadat w. glowe Mamba-l skowi Czarnolicy a moge panig hrabing zapownid, 20 nigdyby dla pozyskanig 4.000 dukatéow hie za dawal sobie dobrowolnie tak gwat f towncgo razu. - Pan to widziale§} I kto Je- ? Hatszeglego smieszalo to zapy- tanie, wigo rzelt: - Co pani hrabing masz na myélit , - Ot, goble koohany pa nie baronies, &e pan nio bex po- wodu odgrywasz rolo obrabowanse- . go i odéwiekasz historyy o Ma- kabouszach, ktorg - wyozytale$ . gdzie§ w zydowskich daiejach. J -- Pani hrabina obchodziss sig zo, mng- nlelitofciwie, Alef proszg | .~ dads pokéj temu fortepianowl, i' ' tak jest jug dosyé rozstroJony a Radbym poméwid z panig hrabing na seryo, - O Makabeugzach? - zapy- pani Kengyeloszy -z uémm- chem. - Nie, 0 mojej wlasnel osobio. Powiadam na seryo, ge doznalem znacznych strat, o ktéorych pani mowi6 nio potrzebujg. Mimo to wiem o tom dobrze, co powinien uczyni6 cAowieck | dystyngowany ( wobss zaufania, jakiem mnie pa- ni hrabina zaszezycila. Jest to dla mnie bardzo pochlebne odszezo golnienic. -- To byd, nie mokel! > - To, co ja méwig nfo Josh nf . gdy niemogobnem! NMemoSebnem{ sq objecanki owego studenta, Jo- Sliby mogt pani Hmbune dopo- mod, to nie bex - rozgioml Na: turalnde tald adwokat nie widei tu gadne} A przecies bywajg wypadli, w ktorych pewne osoby wolalyby wakoozy6 w studnig, a« * nizeli swych praw na | drodze publicrnej rozprawy. Leos (+ ja sprobujg pani hrabinie zapro- ponowad cof~innego: oblig pani wymicniam na méj wlasny i ag- dzg, go siq lichwiarz na to jak « najohftnic) zgodzi, - O, dziglkujo; lecz pierwej chciatabym siq dowiedzicd, jakie. - go pan bedzicsz sig domagal ode «ine 'mnio procentu, gdy2 lichwiarskich odsctck juz placié nie myéle. - Méj procent bedzio bardzo skromny - chrzefciafislki: popro \ szq panig hrabing tylko o to jed- no, aby6 odtqd juk nie przyjmo- walon u siehie tego ,,lacinnika,\ - COzy pan. baron. méwisz -18 (Chg dainty 1111814171)». .

xml | txt